Moje blogowanie jest jak sinudoida.

Raz mam czas, siłę i energię – wtedy piszę notatki, tworzę zarysy postów, zastanawiam się nad zdjęciami, generalnie wiadomo 100% poweru. A później nadchodzi ta mroczniejsza część macierzyństwa, prowadzenia domu i pracy – brak czasu. Wtedy blogowanie leci na łeb na szyję, spada na dalszy plan i tak sobie tkwią te szkice, pomysły na notki i zarysy postów w czeluściach mojego laptopa. Nadszedł 2017 rok, wiadomo – nowy rok, nowe plany, bla bla bla. Kto tak nie działa? Jednak tym razem, po prawie 6 latach od pierwszego mojego bloga i prawie 10 od założenia konta na stylio.pl (kto pamięta te czasy?), postanowiłam w końcu wziąć się w garść i zorganizować czas i życie tak, żeby wpleść w nie także blogowanie. Po prostu sprawia mi to radość! Dojrzałam, mój styl się zmienił, moje podejście do życia się zmieniło, mam głowę pełną rad i pomysłów, dlaczego by się tym nie podzielić z Wami?
Tak więc zaczynamy!

Dzisiaj typowo lifestylowo, parę dni temu wybraliśmy się na wycieczkę do Elvaston, gdzie pośród lasów, nad jeziorem znajduje się zamek. Jednak to nie zamek tego dnia zwiedzaliśmy. Powędrowaliśmy w stronę rezerwatu natury. Uwielbiam takie miejsca! Cisza, spokój, las. Czysta, nieskalana natura. I masa błota. Przyznam szczerze, że po ponad 3 latach mieszkania w Anglii nadal nie zaopatrzyliśmy się w kalosze, a tego dnia przydałyby się zdecydowanie! Pogoda była cudowna, słońce świeciło. Zresztą, zobaczcie sami.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A Wy co wolicie? Tłok miasta, czy wiejską/leśną ciszę? Ja jestem rozerwana – jedna część mnie marzy o domku na wsi, zwierzątkach beztrosko hasających po podwórzu i własnej szklarni z własnymi warzyami. A druga chciałaby przytulne mieszkanie, na wyższym piętrze jakiegoś przyjemnego budynku, koniecznie z tarasem z widokiem na miasto. Lata lecą, niebawem trzeba będzie się określić. Tylko co i jak tutaj wybrać?