Wczorajsza niedziela była jednym z tych dni, które można nazwać istną sinusoidą.

Zaczynając od budzika, który nie obudził – przez co w pośpiechu i stresie zbieraliśmy się na zlecenie, po zmienną pogodę na sesji (z przewagą tej pochmurnej niestety), żeby w końcu po kilku godzinach pracy i nagraniu całego materiału do filmu + wykonaniu zdjęć, pojechać z parą na inną plażę, na której niemal nie wiało i do tego świeciło piękne słońce (a w zasadzie już golden hour). No cóż. Nie powtórzyliśmy ujęć, za to polataliśmy dronem i dograliśmy audio. Na www.lovelifestudio.pl wkrótce efekty tego dnia 🙂 Tymczasem mały backstage :

A po pracy…

Wracając z plaży drogą, która porowadziła przez las, kątem oka dostrzegłam pięknie oświetloną leśną dróżkę. Mówię do Szymona – zawracaj, zrobimy tam zdjęcia! I to była dobra decyzja, zresztą, zobaczcie sami :

 

Nareszcie wykorzystaliśmy tryb samowyzwalacza w aparacie, co prawda bez statywu, ale w zupełności wystarczył dach naszego samochodu 😀


Balon z sesji też się przydał (:

 

 

To był dobry dzień!