Przypomniałam sobie wczoraj o filmiku, który nakręciliśmy na walentynkowy konkurs (który wygraliśmy! :)), To było kilka kilogramów temu, dopiero po zdjęciach i filmikach widzę, że sporo cm mi spadło tu i ówdzie, kilogramowo nie wiem jak o wygląda, bo wagi w domu nie mam i nie chcę mieć.

Dzisiaj ruszamy z Nadią w poszuiwaniu foremek do pierniczków, trochę późno, ale lepiej późno niż wcale! I zaczynamy oficjalne, kulinarne przygotowanie do świąt, choć jak widzę listę potraw, którą sobie wymyśliłam do zrobienia, to chyba zaczyna mnie przerażać wizja siedzenia w garnkach przez tyle czasu. Postaram się zrelacjonować moje podboje kuchenne, może wyjdzie z tego coś fajnego 🙂 
Prezenty kupione, zapakowane i czekają schowane przed moimi dwoma łobuzami. Chyba zaczynam lubić święta!
kliknijcie w obrazek!