Nie planowałam tej przerwy od Instagrama.

Wręcz przeciwnie! Po ostatnich ankietach miałam głowę pełna pomysłów na posty i Instastories. Te „techniczne” i te zupełnie nasze, lifestylowe. Jednak ostatnie dni i pewne wydarzenia odsunęły mnie od Internetowego świata. W jednej sekundzie przewartościowałam jeszcze mocniej życie i zdałam sobie sprawę z pewnych błędów, jakie popełniłam przez ostatni rok.

Kiedy dzieci spały, miałam czas usiąść i pomyśleć co ja w ogóle robię w tym Internecie, i po co? 

Wróćmy do początku

Instagram prowadzę od ponad pięciu lat, z czego regularnie od niemal dwóch. I odkąd zaczęło mnie obserwować więcej osób, a ja regularnie publikowałam nasze zdjęcia, zaczęłam dostawać wiadomości na temat naszych fotografii i pytania jak takie zrobić samemu.
Ponad rok temu, kiedy otworzyłam swoją firmę po powrocie do Polski i zaczęłam zarabiać na fotografii, już regularnie dostawałam i zresztą nadal dostaję wiadomości z prośbą o poradę związaną z fotografią. Pytania były o wszystko, od tego jak ustawiać aparat, jakie obiektywy i jaki aparat wybrać, co zrobić żeby mieć ostre zdjęcia. No wszystko. Po tym jak wystartowałam z poniedziałkowym porównaniem stałam się też dla niektórych darmową specjalistką od Lightroom i obróbki.
Odpowiadałam na to wszystko do czasu, w którym poświęciłam naprawdę ogrom czasu na pomoc osobie i po zrobieniu jej wręcz kursu (za który inne osoby, które uczą fotografii normalnie wołają pieniądze) nie usłyszałam nawet dziękuje. Zresztą to nie był pierwszy raz, ale ostatni. Wtedy powiedziałam dość.

Moje postanowienia na 2019? 

Postawić na siebie, na swój rozwój. Mądrze zarządzać swoim czasem. Mądrzej organizować swój wolny czas, ten poza działaniem w firmie i zajmowaniem się moimi maluchami. To co opiszę niżej, nijak miało się do tych moich postanowień.

Powiem Wam szczerze, że obserwując inne profile, które tej fotografii uczą – żaden nie daje wiedzy za darmo. Dają zajawkę tej wiedzy, mikro poradniki, ale jeśli chcesz więcej – zapłać. I powiem Wam, że mają rację – szanują siebie, swój czas który poświeciły na zdobycie tej wiedzy i późniejsze jej przekazanie.

Ten rok temu popełniłam błąd, że w ogóle postanowiłam publicznie o tej fotografii mówić. Z miesiąca na miesiąc czułam coraz większa presję, bo z braku czasu nie pisałam tyle ile bym chciała. Tych postów było tyle co nic, jednak i tak swoje godziny nad tym spędziłam. Za to w prywatnych wiadomościach pomagałam ile mogłam, tak jak napisałam wyżej – do czasu.
Na całe szczęście nie rozwinęłam tego na tyle, żeby tego czasu żałować – w porę ogarnęłam że to nie moja droga. Ogarnęłam to teraz.
Czarę goryczy przelała sytuacja, którą Wam opiszę.

Wiecie ile osób poleciło na swoim story mój tutorial o krzywych?
Nigdy wcześniej tego nie robiłam, jednak tym razem poprosiłam każda osobę, która napisała mi w odpowiedzi na tamten poradnik, że jest jest super, że dziękują za ten tutorial, że im bardzo pomógł itp, o zwykłe udostępnienie i puszczenie tego w świat, bo być może jeszcze komuś się przyda. Z dwudziestu paru osób udostępniła tylko jedna. JEDNA. Biorąc pod uwagę fakt, że ludzie tak chętnie udostępniają głupawe filmiki, zdjęcia i polecają takie profile dalej – zrobiło mi się przykro. Uwierzcie, Wam też by było.

Za darmo umarło.

I jeszcze jedna sprawa, którą zauważyłam : ludzie nie doceniają czegoś, co dostają za darmo. 
Przykładem, którego doświadczyłam na własnej skórze może być konkurs, który zorganizowałam w sierpniu 2017 roku. Wygrało pięć osób, choć miałam wybrać tylko jedną. Znowu chciałam dobrze – jak się okazało za dobrze.

Do wygrania była sesja zdjęciowa u mnie – miałam dojechać na własny koszt do osoby która wygra konkurs.
Wystarczyło tylko się umówić, zgrać obustronnie terminy i voila – jestem. Do każdej z wgranych napisałam wiadomość z pytaniem, kiedy mają czas. Jedna dziewczyna najpierw nie mogła, bo jechała na wakacje – po moim przypomnieniu się, okazało się że ma na głowie przeprowadzkę. Prosiłam żeby dała znowu znać – nie dała. Kolejną prosiłam o zaproponowanie terminu trzy razy – od jesieni, aż po wiosnę, za każdym razem cisza. Z jedną dziewczyną nawet udało nam się umówić, w centrum Katowic – jednak w ten dzień akurat jak na złość zorganizowali wyścigi kolarskie, a że dziewczyna chciała sesję w okolicach Spodka – odpuściłyśmy. I później mieszkając nad morzem miała przy okazji będąc na wakacjach odezwać się i umówić na zdjęcia – niestety cisza. I naprawdę, z każdą z wygranych próbowałam podjąć temat sesji, czekałam na propozycję terminu – chciałam się dostosować. Dostosować do nich i jeszcze dojechać na miejsce na na własny koszt, gdzie sesje były rozrzucone po całej Polsce. Także widzicie, to chyba przykład, że to co za darmo jest nic nie warte.

Jest mi źle z tym, że tych sesji nie wykonałam.

Ale jak miałam zrobić, skoro nie było zainteresowania i najwidoczniej chęci drugiej strony? Gdyby tym osobom zależało na zdjęciach, napisałyby proponując swój termin, czy choćby pytając kiedy możemy te zdjęcia zrobić. Ja od żadnej z tych dziewczyn nie dostałam takiego pytania, niestety, choć sama pytałam je o to po kilka razy. Nigdy nie poruszałam tego tematu na Instagramie, choć może powinnam to opisać już dawno temu. Dlatego cieszę się, że mam okazję go tutaj poruszyć, kamień spadł mi z serca, że w końcu to z siebie wyrzuciłam.

To była pierwsza taka sytuacja i strzał w twarz, że najwyraźniej ludzie nie bardzo doceniają tego, co dostają za darmo.
I że nigdy więcej takich konkursów.

Co było przed tym i co będzie dalej?

Kto jest z nami od początków 2017 roku ten wie, że przed tym całym fotograficznym tematem, który zapoczątkowałam przede wszystkim z powodu Waszych wiadomości, mój profil opierał się na naszym lifestylu i zdrowym stylu życia. Mieszkając w UK byliśmy na diecie roślinnej, o której wtedy chętnie wspominałam. I wiecie co? Wracam do tego.

Nie chcę już czuć presji, że muszę napisać coś o fotografii. Nie chcę czuć wyrzutów, ze muszę poświecić kilka swoich wolnych godzin na wpis, za który nic nie dostanę, a zabiorę sobie czas który mogłabym spędzić z dziećmi.

Od wielu lat temat zdrowego życia jest nam bliski, swój jadłospis głównie opieramy na diecie roślinnej, także robiąc to przy okazji będzie mi dużo łatwiej bez presji i wyrzutów o których pisałam wyżej. Przy okazji jest to temat wdzięczny, dobry i zwyczajnie chcę o nim czasem napisać, czy nagrać Stories. Zresztą, ten temat jest mi ostatnimi czasy bliższy niż fotografia. Fotografia zawsze będzie moją pasją, ale kiedy zaczynasz na niej zarabiać i robisz z pasji pracę, i jednocześnie masz nieodpłatnie edukować ludzi w Internecie – to zaczyna się robić mocno męczące. Pracuję jakby nie było na dwa etaty, trzecim etatem byłyby porady fotograficzne, pracuję z domu więc obowiązki housewife mnie nie omijają, ostatnio moje dzieci permanentnie chorują, więc znowu mam deficyt czasu na to co powinno być priorytetem, bo za coś trzeba żyć.
Za dużo kochani, za dużo. 


Dlatego sama potrzebuję powrotu do balansu, równowagi w każdej sferze swojego życia. Potrzebują dobrego żywienia i zdrowego stylu życia. Poprzedni rok sprawił, że mocno zaniedbałam się pod tymi względami, ten rok i ta zmiana choćby w treściach jakie zamierzam publikować na Instagramie lub blogu to kolejny krok w tym kierunku. Będę szczęśliwa, jeśli choć jedną z Was zainspiruję do takich zmian.

A jeśli chodzi o fotografię i naukę jej – jak tylko mi czas pozwoli i będą chętni stworzę pdf, czy kurs online, który będzie można kupić ✌🏼 Od czasu do czasu przemycę także coś na Story, ale już na luzie, bo nie chcę żeby to był główny „content” naszego profilu.

Wytrwałym dziękuję za przeczytanie! Będzie mi miło, jeśli zostaniecie z nami mimo wszystko 🙂